W drodze na Wysoką świat pod nami zniknął, a my staliśmy się "panami przestworzy". Może za dużo powiedziane, ale takie widoki nie zdarzają się często, zamiast tlenem zaczyna się oddychać poczuciem wyjątkowości chwili, która przedłuża się wprawiając w euforię. Człowiekowi wydaje się, że przekraczając pewną granicę n.p.m. przenosi się nagle do innego wymiaru świata, do świata opowieści o nieistniejących bogach. Takie widoki towarzyszyły mi i mojemu chłopakowi przez większość dnia, odwdzięczając się za niezdobyty szczyt, do którego zabrakło jedynie kilku metrów. Te parę metrów zostanie jednak pokonane....w swoim czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz